Odszkodowanie za opóźniony lot. Masz na to rok i łatwo go przegapić
Za opóźniony lot należy się nawet 600 euro, ale w Polsce roszczenie przedawnia się już po roku. Kto zwleka, kto uwierzy w mit o pogodzie albo przyjmie voucher przy okienku, często traci pieniądze bezpowrotnie. Wyjaśniamy, od kiedy biegnie termin i jakie błędy kosztują najwięcej.
Przy opóźnionym locie ludzie najczęściej tracą pieniądze nie dlatego, że im się nie należały, tylko dlatego, że za długo zwlekali albo dali się zbyć jednym zdaniem obsługi. Odszkodowanie za opóźnienie potrafi sięgnąć 600 euro na osobę i przysługuje z mocy unijnego prawa, niezależnie od ceny biletu. Problem w tym, że w Polsce roszczenie o to odszkodowanie przedawnia się bardzo szybko.
Sąd Najwyższy przesądził, że roszczenie o odszkodowanie za opóźniony lot przedawnia się po roku, tak jak inne roszczenia z umowy przewozu osób. To krótko. Bilet lotniczy leży w szufladzie, człowiek myśli, że „zajmie się tym po wakacjach”, a tymczasem termin ucieka. Kiedy minie, przewoźnik może podnieść zarzut przedawnienia i już nie musi płacić nic, nawet jeśli lot faktycznie był opóźniony o pół doby.
To dlatego ten poradnik jest o czasie i o pułapkach, a nie o samych kwotach. Bo najczęstszą przyczyną porażki nie jest brak podstaw, tylko przegapiony termin i kilka mitów, w które łatwo uwierzyć.
Masz rok, licząc od dnia lotu
Odszkodowanie należy się, gdy przylatujesz do celu z opóźnieniem co najmniej trzech godzin, a przewoźnik nie wykaże, że winne były nadzwyczajne okoliczności. Kwota zależy od długości trasy i sięga 600 euro przy najdłuższych lotach. Ale żeby te pieniądze odzyskać, musisz zmieścić się w terminie przedawnienia.
W Polsce ten termin wynosi rok. Liczy się go od dnia, w którym lot się odbył, a nie od chwili, gdy zorientowałeś się, że coś Ci się należy, ani od dnia, w którym przewoźnik odmówił. To jest właśnie moment, w którym wiele osób się myli, bo zakłada, że skoro prawo unijne jest po ich stronie, to czasu jest dużo. Nie jest.
Krótki termin ma jeden praktyczny skutek: nie odkładaj sprawy. Nawet jeśli nie masz teraz głowy do pism, sam fakt złożenia reklamacji do przewoźnika i uruchomienia sprawy warto załatwić od razu po powrocie, póki pamiętasz szczegóły i masz karty pokładowe.
Od kiedy dokładnie biegnie opóźnienie
Tu kryje się druga pułapka, tym razem dotycząca samego liczenia opóźnienia. Liczy się godzina, o której faktycznie dotarłeś do celu, a nie godzina startu. W praktyce chodzi o moment, w którym otwarto drzwi samolotu na lotnisku docelowym. Zdarza się, że samolot wystartował z dużym poślizgiem, ale nadrobił go w powietrzu i wylądował ledwie po dwóch godzinach opóźnienia. Wtedy odszkodowanie nie przysługuje, mimo długiego czekania na płycie.
Działa to też w drugą stronę. Bywa, że start był tylko lekko opóźniony, ale kołowanie, oczekiwanie na rękaw i inne przestoje sprawiły, że do bramki dotarłeś ponad trzy godziny po czasie. Wtedy prawo do odszkodowania jest, choćby tablica odlotów pokazywała mniejsze opóźnienie. Dlatego zapisz albo sfotografuj rzeczywistą godzinę przylotu.
Co się stanie, gdy rok minie
Skutek jest prosty i przykry: roszczenie się przedawnia. To nie znaczy, że automatycznie znika, ale znaczy, że przewoźnik może odmówić zapłaty, powołując się tylko na upływ czasu, i nie musi już wtedy w ogóle rozważać, czy lot był opóźniony. W praktyce przedawnione roszczenie jest niemal nie do odzyskania.
Nie licz też na to, że linia sama się przyzna. Duzi przewoźnicy dobrze znają termin przedawnienia i część spraw celowo przeciąga, licząc, że pasażer odpuści albo się spóźni. Milczenie po Twojej stronie działa wyłącznie na ich korzyść.
Jeśli rok już minął, nie zakładaj z góry, że wszystko przepadło, bo bywają sytuacje, w których bieg terminu mógł się w międzyczasie zatrzymać, na przykład na czas trwania postępowania reklamacyjnego lub sprawy przed rzecznikiem. To jednak zależy od szczegółów i tu naprawdę warto sprawdzić swoją sytuację z prawnikiem, zamiast rezygnować z dochodzenia roszczenia.
Kiedy przewoźnik płaci, a kiedy nie
Największym mitem jest przekonanie, że „przy pogodzie czy strajku nic się nie należy”. To nieprawda. Przewoźnik uwalnia się od zapłaty tylko wtedy, gdy udowodni nadzwyczajne okoliczności, których nie dało się uniknąć. Nie wystarczy, że je ogólnikowo powoła.
| Sytuacja | Czy odszkodowanie zwykle przysługuje |
|---|---|
| Usterka techniczna samolotu | tak, bo bieżące awarie to normalne ryzyko przewoźnika |
| Problemy z obsadą załogi, organizacją lotów | tak, to leży po stronie linii |
| Naprawdę groźna pogoda uniemożliwiająca lot | zwykle nie, jeśli przewoźnik to wykaże |
| Strajk kontrolerów ruchu, zamknięcie lotniska | zwykle nie, jeśli był poza kontrolą linii |
| Strajk własnego personelu przewoźnika | bywa, że tak, ocenia się indywidualnie |
To przewoźnik ma udowodnić nadzwyczajną okoliczność i to, że zrobił wszystko, by jej uniknąć. Sam komunikat „przyczyny operacyjne” albo „warunki pogodowe” niczego nie przesądza. Jeśli słyszysz taką wymówkę, potraktuj ją jako stanowisko do zakwestionowania, a nie jako wyrok.
Mity, które kosztują odszkodowanie
Wokół lotów narosło kilka przekonań, które brzmią sensownie, a odbierają ludziom pieniądze. Obalmy je po kolei.
„Trzeba zgłosić opóźnienie w ciągu doby, bo potem przepada.” Nie. Doba czy siedem dni to terminy z reklamacji bagażu, nie z odszkodowania za opóźnienie. Na odszkodowanie masz co do zasady rok, tyle że tego roku trzeba pilnować.
„Tania linia nie płaci odszkodowań.” Płaci. Unijne przepisy obejmują wszystkich przewoźników na tych samych zasadach, także najtańsze linie. Cena biletu nie ma tu nic do rzeczy, bo odszkodowanie zależy od długości trasy, a nie od tego, ile zapłaciłeś.
„Bilet promocyjny albo z milami się nie liczy.” Liczy się. Znaczenie ma to, że leciałeś na potwierdzonej rezerwacji i stawiłeś się do odprawy na czas, a nie to, za ile albo za co dostałeś bilet.
„Odszkodowanie to zwrot kosztów biletu.” To dwie różne rzeczy. Odszkodowanie za opóźnienie jest zryczałtowaną kwotą za samą stratę czasu i przysługuje niezależnie od tego, czy poniosłeś jakieś dodatkowe wydatki. Osobno możesz mieć prawo do zwrotu kosztów albo do opieki, na przykład posiłku czy noclegu.
„Skoro dostałem posiłek i hotel, to sprawa załatwiona.” Nie. Opieka na lotnisku, czyli jedzenie, napoje, nocleg czy telefon, to obowiązek przewoźnika obok odszkodowania, a nie zamiast niego. Przyjęcie kanapki niczego Ci nie odbiera.
Pułapka przy okienku i w mailu
Najgroźniejsze pomyłki zdarzają się na gorąco, przy stanowisku obsługi. Gdy jesteś zmęczony i chcesz jak najszybciej lecieć dalej, łatwo podpisać coś, czego skutków nie sprawdzasz.
Uważaj na propozycję vouchera zamiast odszkodowania. Bon na kolejny lot bywa wart mniej niż należne 600 euro, a przyjęcie go i podpisanie oświadczenia potrafi zamknąć drogę do gotówki. Masz prawo żądać wypłaty pieniędzy, nie bonu. Jeśli nie masz pewności, nie podpisuj nic, co brzmi jak zrzeczenie się roszczeń.
Uważaj też na dokumenty podsuwane do podpisu przy odprawie. Potwierdzenie odbioru posiłku czy skorzystania z opieki jest w porządku, ale oświadczenie o „pełnym zaspokojeniu roszczeń” albo o „rezygnacji z dalszych żądań” już nie. Zrób zdjęcie tego, co podpisujesz, i zachowaj kopię.
Jak zdążyć w terminie
Zacznij od reklamacji do samego przewoźnika, najlepiej na piśmie lub mailem, z numerem lotu, datą, trasą i rzeczywistą godziną przylotu. Zachowaj karty pokładowe i potwierdzenie rezerwacji. Zapisz datę wysłania, bo od niej liczysz reakcję linii i od niej zależy, czy zdążysz z kolejnym krokiem, zanim upłynie rok.
Jeśli przewoźnik odmawia albo milczy, pomoc jest bezpłatna. Przy Prezesie Urzędu Lotnictwa Cywilnego działa Rzecznik Praw Pasażerów, który zajmuje się skargami na loty z Polski oraz do Polski. Warunkiem jest wcześniejsze złożenie reklamacji u przewoźnika. Terminy na złożenie skargi sprawdź na stronie urzędu, żeby nie okazało się, że upłynęły, zanim się zorientowałeś.
Skala problemu jest zresztą spora. W Europejskim Centrum Konsumenckim Polska około połowy wszystkich skarg dotyczy właśnie lotnictwa. Nie jesteś z tym sam i to nie jest sprawa, w której nie ma co walczyć. Trzeba tylko zdążyć.
Pytania
Ile mam czasu na odszkodowanie za opóźniony lot? W Polsce roszczenie przedawnia się po roku, licząc od dnia lotu. To krótki termin, więc nie zwlekaj. Jeśli minął, sprawdź swoją sytuację z prawnikiem, bo bieg terminu mógł się w międzyczasie zatrzymać.
Od której godziny liczy się opóźnienie? Od faktycznej godziny przylotu do celu, czyli otwarcia drzwi samolotu na lotnisku docelowym, a nie od godziny startu. Odszkodowanie należy się przy opóźnieniu co najmniej trzech godzin na przylocie.
Linia twierdzi, że winna była pogoda. Czy na pewno nic mi się nie należy? Niekoniecznie. To przewoźnik musi udowodnić nadzwyczajne okoliczności i że nie dało się ich uniknąć. Sam komunikat o „warunkach pogodowych” czy „przyczynach operacyjnych” to stanowisko do zakwestionowania, a nie wyrok.
Dostałem propozycję vouchera. Brać? Ostrożnie. Bon bywa wart mniej niż należna kwota, a jego przyjęcie i podpis pod oświadczeniem mogą zamknąć drogę do gotówki. Masz prawo żądać wypłaty pieniędzy zamiast vouchera.
Leciałem tanią linią na promocyjnym bilecie. Czy to coś zmienia? Nie. Unijne przepisy obejmują wszystkich przewoźników tak samo, a wysokość odszkodowania zależy od długości trasy, nie od ceny ani rodzaju biletu.
Przewoźnik nie odpowiada na reklamację. Co dalej? Możesz zwrócić się do Rzecznika Praw Pasażerów przy Prezesie Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Pomoc jest bezpłatna, ale najpierw trzeba złożyć reklamację u przewoźnika. Pilnuj przy tym rocznego terminu przedawnienia.
Podstawa prawna
Rozporządzenie nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r.: art. 6, art. 7, art. 5 ust. 3, art. 9. Zasadę, że opóźnienie na przylocie o co najmniej trzy godziny daje prawo do odszkodowania jak przy odwołaniu lotu, wywiódł Trybunał Sprawiedliwości UE. Roczny termin przedawnienia roszczeń z umowy przewozu osób: Kodeks cywilny, art. 778, potwierdzony uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 17 marca 2017 r. Rzecznik Praw Pasażerów działa przy Prezesie Urzędu Lotnictwa Cywilnego na podstawie ustawy Prawo lotnicze. Konkretne terminy i kwoty sprawdź w rozporządzeniu 261/2004, w pouczeniu przewoźnika oraz na stronie Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Gdy wzór to za mało
Jeśli sprawa jest nietypowa albo termin Ci ucieka, wkrótce opiszesz ją w aplikacji ilovlo. Zgłoszą się do Ciebie zweryfikowani prawnicy z propozycją pomocy. Opisanie sprawy jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje.
Opisz swoją sprawęwkrótce