ilovlo
Aplikacja wkrótce
Blog
Odszkodowania

Odwołanie od decyzji ubezpieczyciela. Ile masz czasu i czym można sobie zaszkodzić

Nie masz na odwołanie od decyzji ubezpieczyciela żadnych krótkich czternastu ani trzydziestu dni. Masz tyle, ile nie przedawni się roszczenie, zwykle trzy lata. Wyjaśniamy, od kiedy biegnie ten termin, co go przerywa i które błędy, jak podpisanie ugody, potrafią zamknąć sprawę na zawsze.

Treści redaguje radca prawny

Kiedy ubezpieczyciel zaniża wypłatę albo w ogóle odmawia, ludzie boją się przede wszystkim jednego: że coś przegapią i będzie po sprawie. Dobra wiadomość jest taka, że na samo odwołanie masz znacznie więcej czasu, niż się powszechnie sądzi. Zła jest taka, że są w tej całej procedurze terminy i pułapki, które faktycznie potrafią zamknąć sprawę nieodwracalnie, tyle że to nie te, o które ludzie się najczęściej martwią.

Do Rzecznika Finansowego trafia coraz więcej wniosków od osób, które nie zgadzają się z decyzją swojego ubezpieczyciela. Liczba wniosków rośnie z roku na rok, w ostatnim okresie o około 26 procent. To pokazuje dwie rzeczy naraz: że zaniżanie i odmowy są codziennością, i że coraz więcej ludzi przestaje przyjmować pierwszą decyzję za ostateczną. Bo nie jest ostateczna.

Poniżej pokazujemy, ile naprawdę masz czasu, od kiedy ten czas biegnie, co go zatrzymuje, i które popularne przekonania kosztują ludzi pieniądze.

Odwołanie nie ma żadnego krótkiego terminu

To najważniejsza rzecz w całym tekście, więc powiemy ją wprost. Decyzja ubezpieczyciela to nie jest wyrok sądu ani decyzja urzędu, od której masz czternaście czy trzydzieści dni na odwołanie. Pismo, które kwestionuje decyzję ubezpieczyciela, to reklamacja, a przepisy nie wyznaczają na jej złożenie żadnego sztywnego, krótkiego terminu. Możesz ją wnieść tak długo, jak długo nie przedawni się samo roszczenie o wypłatę.

To bardzo częste nieporozumienie. Ludzie widzą w piśmie od ubezpieczyciela sformułowanie w rodzaju „przysługuje odwołanie” i zakładają, że działa tu jakiś zegar liczony w dniach, jak przy sądzie. Nie działa. Realny termin, który Cię ogranicza, to termin przedawnienia roszczenia, a ten liczy się w latach, nie w dniach.

Uwaga jednak: to działa w jedną stronę. Brak krótkiego terminu na reklamację nie znaczy, że można zwlekać w nieskończoność. Zwlekanie to najgorsza strategia, bo im dłużej czekasz, tym bliżej przedawnienia i tym trudniej cokolwiek udowodnić.

Ile naprawdę masz czasu na dochodzenie roszczenia

Roszczenia z umowy ubezpieczenia przedawniają się co do zasady po trzech latach. To jest ten twardy termin, który realnie decyduje o tym, do kiedy w ogóle da się walczyć o pieniądze, czy to reklamacją, czy potem w sądzie.

Od kiedy te trzy lata biegną i co je przerywa, wygląda inaczej niż większość ludzi zakłada.

Jak to zwykle wygląda
Podstawowy termintrzy lata na roszczenie z umowy ubezpieczenia
Od kiedy liczonyzależy od rodzaju roszczenia, często od dnia, w którym szkoda i jej wysokość stały się znane
Co go przerywazgłoszenie roszczenia ubezpieczycielowi
Co po przerwaniutermin biegnie na nowo od dnia, w którym dostałeś decyzję o przyznaniu lub odmowie wypłaty

To ostatnie jest kluczowe i mało kto o tym wie. Zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi przerywa bieg przedawnienia, a po jego decyzji trzyletni termin zaczyna biec od początku. Dzięki temu, jeśli dostałeś decyzję odmowną albo zaniżającą, zwykle masz kolejne trzy lata liczone od tej decyzji, żeby dochodzić swojego. Nie licz jednak terminu od daty samej szkody i nie zakładaj, że skoro minęły trzy lata od wypadku, to już przepadło. To częsty, kosztowny błąd.

Osobno wygląda sprawa przy szkodach z wypadków, zwłaszcza z ubezpieczenia OC sprawcy. Tam roszczenie może żyć znacznie dłużej niż trzy lata, a jeśli szkoda wynikła z przestępstwa, na przykład z wypadku, w którym ktoś ucierpiał, termin bywa liczony w kilkunastu latach. To materia zawiła i akurat tu naprawdę warto sprawdzić swój konkretny przypadek z prawnikiem, zanim uznasz, że jest za późno. Bardzo często wcale nie jest.

Termin, który wiąże ubezpieczyciela, nie Ciebie

Jest w tej układance jeden krótki termin, ale liczony trzydziestu dni dotyczy on ubezpieczyciela, a nie Ciebie. Po otrzymaniu reklamacji ma on obowiązek odpowiedzieć w ciągu trzydziestu dni. W sprawach szczególnie skomplikowanych termin może się wydłużyć, ale wtedy ubezpieczyciel musi Cię o tym uprzedzić, wyjaśnić przyczynę i wskazać nowy termin, który i tak jest ograniczony.

I teraz rzecz, którą warto zapamiętać: jeśli ubezpieczyciel nie odpowie na reklamację w terminie, z mocy prawa uznaje się ją za rozpatrzoną zgodnie z Twoją wolą. Milczenie działa więc na Twoją korzyść. Dlatego warto składać reklamację tak, żeby mieć dowód jej złożenia i datę, bo od tej daty liczy się czas na odpowiedź.

Błędy, które kosztują najwięcej

Nie termin na reklamację jest tu największym zagrożeniem, tylko kilka decyzji, które ludzie podejmują pod presją albo z niewiedzy.

Podpisanie ugody z ubezpieczycielem to pułapka numer jeden. Ugoda zwykle zawiera oświadczenie, że wyczerpuje ona wszystkie roszczenia, a Ty zrzekasz się dalszych. Podpisanie takiego dokumentu potrafi zamknąć drogę do dopłaty raz na zawsze, nawet jeśli później okaże się, że szkoda była dużo większa. To skutek praktycznie nieodwracalny, dlatego ugody, zwłaszcza szybkiej i na niską kwotę, nigdy nie podpisuj bez zastanowienia, a najlepiej bez konsultacji.

Przyjęcie zaniżonej wypłaty to co innego niż ugoda i tego akurat ludzie boją się niepotrzebnie. Samo przyjęcie przelewu od ubezpieczyciela zwykle nie oznacza, że zgodziłeś się na tę kwotę jako ostateczną, i nie zamyka drogi do dopłaty. Zamyka ją dopiero podpisane oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń albo ugoda. Nie rezygnuj więc z walki tylko dlatego, że pieniądze już wpłynęły na konto.

Uznanie kosztorysu ubezpieczyciela za świętość to kolejny błąd. Wyliczenie przygotowane przez ubezpieczyciela to jego stanowisko, a nie obiektywna prawda. Bardzo często bywa zaniżone przez zastosowanie części zamiennych o niższej jakości, stawek roboczogodziny oderwanych od realiów albo nadmiernych potrąceń. Masz prawo to zakwestionować i przedstawić własną wycenę.

Zwlekanie ze zgłoszeniem i z reklamacją. Skoro roszczenie się przedawnia, każdy stracony miesiąc działa przeciwko Tobie. Do tego z czasem znikają dowody: znika uszkodzony samochód, gubią się rachunki, zacierają się ślady. Reaguj, póki masz czym poprzeć swoje racje.

Milczenie po odmowie. Sama odmowa ubezpieczyciela nie jest końcem. Jeśli na niej poprzestaniesz, sprawa faktycznie się kończy, ale dlatego że Ty ją zakończyłeś, a nie dlatego, że musiała się tak skończyć.

Mity, w które nie warto wierzyć

„Mam czternaście dni na odwołanie, potem przepada.” Nieprawda. Na reklamację nie ma krótkiego, sztywnego terminu. Ogranicza Cię dopiero przedawnienie liczone w latach.

„Minęły trzy lata od wypadku, więc nic już nie zrobię.” Niekoniecznie. Zgłoszenie szkody przerywa bieg przedawnienia, a po decyzji ubezpieczyciela termin biegnie na nowo. Przy szkodach z OC sprawcy roszczenie potrafi zresztą żyć znacznie dłużej niż trzy lata.

„Przyjąłem wypłatę, więc się zgodziłem i już nic nie dostanę.” Nie. Przyjęcie pieniędzy zwykle nie oznacza zgody na tę kwotę jako ostateczną. Drogę zamyka dopiero podpis pod zrzeczeniem się roszczeń albo pod ugodą.

„Kosztorys ubezpieczyciela jest wiążący.” Nie jest. To jego wyliczenie, które możesz podważyć własną wyceną.

„Odwołanie muszę składać sam, bez pomocy.” Nie musisz. Bezpłatnie pomaga Rzecznik Finansowy, który może zbadać sprawę i wystąpić do ubezpieczyciela, a także istnieje polubowna droga rozwiązania sporu. To nie ostatnia deska ratunku, tylko normalny etap.

Zanim odpuścisz

Jeśli miałbyś zapamiętać jedno zdanie: nie podpisuj ugody w pośpiechu i nie zakładaj, że jest za późno, dopóki tego nie sprawdzisz. Krótki termin, którego się boisz, najczęściej nie istnieje, a ten, który istnieje, liczy się w latach i zwykle biegnie od decyzji, nie od dnia szkody. Za to jeden podpis pod niewłaściwym dokumentem potrafi przekreślić dopłatę bezpowrotnie. Terminy pilnuj, ale najbardziej pilnuj tego, co podpisujesz.

Pytania

Ile mam czasu na odwołanie od decyzji ubezpieczyciela? Na samą reklamację nie ma krótkiego, sztywnego terminu. Realnie ogranicza Cię przedawnienie roszczenia, które co do zasady wynosi trzy lata, a przy szkodach z OC sprawcy bywa dłuższe. Nie zwlekaj jednak, bo każdy stracony miesiąc gra przeciwko Tobie.

Od kiedy liczy się te trzy lata? To zależy od rodzaju roszczenia, ale ważne jest, że zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi przerywa bieg przedawnienia, a po jego decyzji o przyznaniu albo odmowie wypłaty termin biegnie na nowo. Nie licz go więc automatycznie od dnia samego wypadku.

Przyjąłem wypłatę. Czy mogę jeszcze walczyć o dopłatę? Zwykle tak. Samo przyjęcie przelewu nie oznacza, że zgodziłeś się na tę kwotę jako ostateczną. Drogę do dopłaty zamyka dopiero podpisana ugoda albo oświadczenie o zrzeczeniu się dalszych roszczeń.

Podpisałem ugodę i teraz widzę, że szkoda była większa. Da się coś zrobić? Tu jest najtrudniej, bo ugoda z założenia kończy spór i zawiera zrzeczenie się roszczeń. Wzruszenie jej jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach i jest trudne. Dlatego z taką sprawą jak najszybciej idź do prawnika, ale nie licz z góry na to, że się uda.

Co, jeśli ubezpieczyciel nie odpowie na reklamację? Jeśli nie odpowie w ustawowym terminie, reklamację uznaje się z mocy prawa za rozpatrzoną zgodnie z Twoją wolą. Dlatego składaj ją tak, żeby mieć dowód złożenia i datę.

Kto może mi pomóc za darmo? Bezpłatnie działa Rzecznik Finansowy, do którego można złożyć wniosek o interwencję lub o polubowne rozwiązanie sporu z ubezpieczycielem. Liczba takich wniosków rośnie z roku na rok, więc korzysta z tego coraz więcej osób.

Podstawa prawna

Kodeks cywilny: art. 819, art. 442(1). Ustawa o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego, o Rzeczniku Finansowym i o Funduszu Edukacji Finansowej: przepisy o terminie na rozpatrzenie reklamacji, o skutku braku odpowiedzi w terminie oraz o kompetencjach Rzecznika Finansowego. Ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej: przepisy o postępowaniu likwidacyjnym i obowiązkach informacyjnych ubezpieczyciela. Terminy i sposób ich liczenia zależą od rodzaju umowy i roszczenia, a przy szkodach komunikacyjnych z OC potrafią się istotnie różnić. Przed rezygnacją z dochodzenia roszczenia sprawdź swój konkretny przypadek, najlepiej z prawnikiem.

Czy ten artykuł był pomocny?

Gdy wzór to za mało

Jeśli sprawa jest nietypowa albo termin Ci ucieka, wkrótce opiszesz ją w aplikacji ilovlo. Zgłoszą się do Ciebie zweryfikowani prawnicy z propozycją pomocy. Opisanie sprawy jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje.

Opisz swoją sprawęwkrótce