Sankcja kredytu darmowego. Masz na to rok i łatwo go przegapić
Sankcja kredytu darmowego pozwala oddać sam pożyczony kapitał, bez odsetek i prowizji, ale uprawnienie wygasa po roku od wykonania umowy. Tłumaczymy, od kiedy liczy się ten termin, co się stanie, gdy go przegapisz, i obalamy mity, które kosztują ludzi całą sprawę.
Sankcja kredytu darmowego, w skrócie SKD, to jedno z mocniejszych narzędzi, jakie ustawa daje osobie, która wzięła kredyt albo pożyczkę. Jeśli kredytodawca naruszył swoje obowiązki, na przykład źle wyliczył RRSO, nie podał wszystkich kosztów albo zataił istotne warunki umowy, możesz oddać wyłącznie pożyczony kapitał. Bez odsetek, bez prowizji, bez opłat okołokredytowych.
Brzmi świetnie i często rzeczywiście działa. Ale to uprawnienie ma jeden haczyk, o którym łatwo zapomnieć: ono wygasa. Nie masz na nie nieograniczonego czasu i nie wystarczy, że poczujesz się oszukany. Trzeba zdążyć i trzeba zrobić to we właściwy sposób. Ten poradnik jest o terminie i o błędach, które przekreślają całą sprawę, zanim się na dobre zacznie. Jak policzyć, ile realnie odzyskasz, i jak wygląda droga sądowa, opisujemy osobno.
Warto się pospieszyć jeszcze z jednego powodu. Spraw o sankcję kredytu darmowego lawinowo przybywa. Same banki z warszawskiej giełdy raportowały ostatnio wzrost liczby takich pozwów rzędu 68 procent rok do roku. To znaczy, że coraz więcej osób korzysta z tego prawa, ale też że kredytodawcy coraz lepiej się bronią i wyłapują sprawy złożone po terminie albo z błędami formalnymi.
Ile masz czasu
Ustawa o kredycie konsumenckim mówi, że prawo do sankcji kredytu darmowego wygasa po upływie roku od dnia wykonania umowy. Rok to nie jest dużo, a jego początek nie zawsze leży tam, gdzie ludzie się go spodziewają.
Sankcji nie uruchamia sąd ani żaden urząd. Uruchamiasz ją Ty, składając kredytodawcy pisemne oświadczenie. Dopóki takiego oświadczenia nie złożysz, formalnie z sankcji nie korzystasz, choćbyś był o naruszeniu przekonany od miesięcy. Dlatego liczy się nie moment, w którym zauważyłeś problem, tylko moment, w którym Twoje oświadczenie trafi do kredytodawcy. Musi ono do niego dojść przed upływem terminu, a nie zostać dopiero wtedy wysłane.
Od kiedy liczy się ten rok
I tu jest najtrudniejszy fragment całej układanki. Ustawa mówi o roku od dnia wykonania umowy, ale sama nie precyzuje, co dokładnie znaczy wykonanie umowy. To pojęcie jest do dziś przedmiotem sporu i różne sądy rozumieją je różnie.
Najczęściej przyjmuje się, że umowa jest wykonana wtedy, gdy obie strony zrobiły to, do czego się zobowiązały, czyli w praktyce gdy kredyt został w całości spłacony. Jeśli więc pożyczkę już oddałeś, rok najprawdopodobniej liczy się od dnia ostatniej raty. Jeśli spłata wciąż trwa, część prawników uważa, że termin w ogóle się jeszcze nie rozpoczął, bo umowa nie jest jeszcze wykonana.
Problem w tym, że nie jest to przesądzone i nie ma tu jednej pewnej odpowiedzi, na której mógłbyś bezpiecznie polegać. Zdarza się, że w sporze kredytodawca twierdzi, iż termin trzeba liczyć wcześniej, na przykład od wypłaty pieniędzy albo od zakończenia okresu kredytowania wpisanego w umowie. Dlatego nie traktuj tego roku jak czegoś, co można spokojnie odwlekać. Jeśli podejrzewasz naruszenie, załóż roboczo, że termin już biegnie, i działaj, zamiast czekać. Konkretną datę dla swojej umowy warto ustalić z prawnikiem, bo od niej zależy cała sprawa.
Co się stanie, jeśli przegapisz termin
Skutek jest twardy i nieodwracalny. Uprawnienie wygasa, czyli po prostu przestaje istnieć. Nie chodzi o to, że sprawa staje się trudniejsza. Ona przestaje być możliwa. Spóźnione oświadczenie nie wywołuje żadnego skutku, a kredytodawca będzie mógł żądać całości, czyli kapitału razem z odsetkami i wszystkimi kosztami, tak jakbyś sankcji nigdy nie chciał uruchomić.
Nie ma tu odpowiednika przywrócenia terminu, jaki znasz z pism procesowych. To nie jest termin sądowy, który da się odzyskać, tłumacząc, że byłeś w szpitalu albo że pismo poszło na stary adres. To termin materialny. Po jego upływie prawo znika i nic go nie cofa. Właśnie dlatego zwlekanie jest w tej sprawie najkosztowniejszym z możliwych wyborów.
Najczęstsze mity
Wokół sankcji kredytu darmowego narosło sporo nieporozumień. Kilka z nich potrafi kosztować całą sprawę.
Mit, że wystarczy przestać spłacać. Nie wystarczy. Samo zaprzestanie płacenia to nie jest skorzystanie z sankcji, tylko zwykła zaległość, która kończy się wypowiedzeniem umowy, windykacją i wpisem do rejestru dłużników. Sankcję uruchamia wyłącznie pisemne oświadczenie złożone kredytodawcy.
Mit, że SKD kasuje cały dług. Nie kasuje. Pożyczony kapitał oddajesz tak czy inaczej. Znika oprocentowanie i pozostałe koszty kredytu, a to i tak potrafi być duża kwota, ale samych pożyczonych pieniędzy sankcja nie umarza.
Mit, że dotyczy każdego kredytu. Sankcja jest narzędziem prawa o kredycie konsumenckim, więc obejmuje kredyty i pożyczki konsumenckie do ustawowego limitu kwoty. Nie każdy produkt finansowy się w to wpisuje, a przy kredytach mieszkalnych zasady bywają inne. Jeśli nie masz pewności, do jakiej kategorii należy Twoja umowa, sprawdź to, zanim zaczniesz działać.
Mit, że bank sam odda pieniądze po jednym piśmie. Zwykle nie odda. Kredytodawcy często kwestionują naruszenie albo podważają termin i wiele spraw kończy się dopiero w sądzie. Oświadczenie to początek drogi, a nie jej koniec.
Mit, że termin jest długi i zdążę później. Rok mija szybciej, niż się wydaje, zwłaszcza gdy nie masz pewności, od kiedy dokładnie się liczy. Odkładanie na później jest tu najgroźniejszym błędem.
Błędy, które przekreślają sprawę
Oświadczenie złożone byle jak. Ustawa wymaga formy pisemnej. Wiadomość w aplikacji banku, rozmowa telefoniczna albo zwykły e-mail mogą później zostać zakwestionowane. Bezpieczniej złożyć oświadczenie na papierze i wysłać je listem poleconym, zachowując dowód nadania, albo złożyć osobiście za potwierdzeniem odbioru.
Brak dowodu, że i kiedy oświadczenie dotarło. Skoro wszystko rozbija się o termin, musisz umieć wykazać, że zdążyłeś. Bez potwierdzenia nadania albo odbioru zostajesz ze słowem przeciwko słowu.
Dopłacanie rat po złożeniu oświadczenia bez ustalenia zasad. Po skorzystaniu z sankcji zmienia się to, co jesteś winien. Dalsze spłacanie na dawnych warunkach, w tym odsetek, których już nie powinieneś płacić, potrafi skomplikować rozliczenie. To moment, w którym warto mieć plan.
Podpisanie ugody albo aneksu, który zamyka temat. Kredytodawca może zaproponować porozumienie, które w praktyce oznacza rezygnację z roszczeń. Zanim cokolwiek podpiszesz, upewnij się, czego się zrzekasz.
Oddanie sprawy przypadkowej firmie za wysoką prowizję. Rynek pełen jest podmiotów, które skupują takie roszczenia albo prowadzą sprawy za znaczny procent od wygranej. Zanim podpiszesz cesję lub umowę z wysokim wynagrodzeniem od sukcesu, policz, ile realnie zostaje w Twojej kieszeni, i porównaj to z kosztem zwykłej pomocy prawnej.
Pytania
Ile mam czasu na skorzystanie z sankcji? Uprawnienie wygasa po roku od wykonania umowy. Najczęściej przyjmuje się, że dla spłaconego kredytu liczy się to od dnia całkowitej spłaty, ale pojęcie wykonania umowy bywa różnie rozumiane. Nie zwlekaj i ustal konkretną datę dla swojej umowy z prawnikiem.
Co konkretnie muszę zrobić, żeby uruchomić sankcję? Złożyć kredytodawcy pisemne oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. Samo zaprzestanie spłacania niczego nie uruchamia, a jedynie tworzy zaległość.
Czy sankcja umarza cały mój dług? Nie. Oddajesz pożyczony kapitał. Znikają odsetki, prowizja i pozostałe koszty kredytu, więc oszczędność potrafi być spora, ale samych pożyczonych pieniędzy sankcja nie kasuje.
Przegapiłem rok. Da się coś zrobić? Po upływie terminu uprawnienie wygasa i nie ma tu przywrócenia terminu jak przy pismach procesowych. Jeśli jednak nie masz pewności, od kiedy termin był liczony, warto skonsultować sprawę, bo o dacie początkowej wciąż bywają spory.
Czy mogę skorzystać z sankcji, skoro kredyt już spłaciłem? Tak, o ile mieścisz się w rocznym terminie. Wtedy odzyskujesz zapłacone odsetki i koszty, a nie tylko przestajesz je płacić na przyszłość.
Czy wystarczy wysłać e-mail albo napisać w aplikacji banku? Bezpieczniej nie. Ustawa mówi o formie pisemnej, a kredytodawca może kwestionować oświadczenie złożone inaczej. Złóż je na papierze i zachowaj dowód nadania lub odbioru.
Podstawa prawna
Ustawa z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim: art. 45, art. 29-33 oraz dalsze przepisy o obowiązkach informacyjnych kredytodawcy, których naruszenie otwiera drogę do sankcji, art. 3. Konkretne numery jednostek i limity sprawdź w aktualnym brzmieniu ustawy, bo bywają nowelizowane.
Gdy wzór to za mało
Jeśli sprawa jest nietypowa albo termin Ci ucieka, wkrótce opiszesz ją w aplikacji ilovlo. Zgłoszą się do Ciebie zweryfikowani prawnicy z propozycją pomocy. Opisanie sprawy jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje.
Opisz swoją sprawęwkrótce