Upadłość konsumencka. Czy stracisz mieszkanie i czego nie wolno zrobić przed wnioskiem
Wokół upadłości konsumenckiej narosło najwięcej obaw ze wszystkich spraw dłużnika: że stracisz mieszkanie, że jest jakiś termin, który przegapisz, że jeden błąd przekreśli oddłużenie. Rozdzielamy prawdę od mitu, pokazujemy, które błędy są nieodwracalne, i wyjaśniamy, co naprawdę dzieje się z mieszkaniem.
Ten poradnik nie tłumaczy krok po kroku, jak wypełnić wniosek, ani ile całe postępowanie kosztuje. Zajmuje się tym, co najbardziej niepokoi dłużników, zanim jeszcze cokolwiek złożą: obawą, że coś przeoczą albo nieodwracalnie zepsują. Mieszkanie, terminy, majątek przepisany rodzinie, jeden zły ruch, który przekreśli całą sprawę. Wokół upadłości konsumenckiej narosło więcej mitów niż wokół jakiejkolwiek innej sprawy dłużnika, a to właśnie mity kosztują tu najwięcej.
Upadłość konsumencka nie jest drogą dla nielicznych, lecz narzędziem, z którego rok w rok korzystają dziesiątki tysięcy osób. Rzecz w tym, żeby nie wchodzić w nią z fałszywymi założeniami.
Czy jest jakiś termin, który mogę przegapić
To pierwszy i najbardziej uspokajający fakt: jako zwykły konsument nie masz żadnego terminu na złożenie wniosku o upadłość. Możesz to zrobić rok po tym, jak przestałeś spłacać długi, i pięć lat później. Nikt Ci tej drogi nie zamknie dlatego, że zwlekałeś. Lęk, że okno się zamyka, że trzeba zdążyć, jest po prostu nieprawdziwy.
Wyjątek dotyczy osób, które prowadziły działalność gospodarczą. Przedsiębiorca ma obowiązek zgłosić wniosek o upadłość w ciągu trzydziestu dni od chwili, w której stał się niewypłacalny. Jeśli zamknąłeś firmę i zostały Ci po niej długi, ten trzydziestodniowy termin może mieć znaczenie dla oceny Twojej sprawy, dlatego akurat wtedy warto nie zwlekać i skonsultować się z prawnikiem. Ale dla kogoś, kto nigdy nie prowadził działalności, żaden zegar nie tyka.
To nie znaczy, że zwlekanie jest darmowe. Im dłużej czekasz, tym więcej narastają odsetki, tym głębiej sięga komornik i tym więcej majątku może zdążyć zająć. Brak terminu to nie zaproszenie do bierności, lecz powód, by zachować spokój.
Prawdziwe terminy są w środku postępowania
Ludzie boją się terminu na wejście, a przeoczają te, które są naprawdę dotkliwe, czyli terminy już w toku sprawy. Po ogłoszeniu upadłości Twoim majątkiem zajmuje się syndyk i to wobec niego masz konkretne obowiązki z konkretnymi terminami.
- Musisz wydać syndykowi cały majątek, dokumenty i informacje o swoich długach oraz dochodach. Nie za jakiś czas, tylko wtedy, gdy tego zażąda.
- Musisz wskazać i wydać składniki majątku, o które pyta, oraz na bieżąco informować o zmianach.
- Musisz stawić się i złożyć wyjaśnienia, kiedy sąd lub syndyk Cię wezwie.
To nie są formalności. Jeśli nie współpracujesz, ukrywasz majątek albo nie reagujesz na wezwania, sąd może umorzyć całe postępowanie. A umorzenie na tym etapie to najgorszy możliwy wynik, bo wychodzisz z niego z długami, których się nie pozbyłeś, i ze spaloną szansą na oddłużenie.
Osobno biegną terminy na zaskarżanie postanowień sądu, na przykład tego, które ustala plan spłaty. Ile masz czasu, dowiesz się z pouczenia dołączonego do konkretnego postanowienia. Zasada jest ta sama co wszędzie: nie zgaduj, przeczytaj pouczenie i pilnuj daty doręczenia.
Mieszkanie. Tu jest najwięcej strachu i najwięcej przekłamań
Przekonanie, które zatrzymuje najwięcej osób przed złożeniem wniosku, brzmi: stracę mieszkanie i zostanę bez dachu nad głową. To półprawda, a przez to bywa groźniejsze niż zwykłe kłamstwo.
Prawda jest taka: jeśli masz mieszkanie lub dom, wejdą one do masy upadłości i syndyk może je sprzedać, żeby zaspokoić wierzycieli. Tego się nie da obejść, majątek służy spłacie długów.
Ale prawda jest też taka, że prawo nie zostawia Cię z niczym. Kiedy Twoje mieszkanie zostaje sprzedane, z uzyskanej ceny wydziela się dla Ciebie kwotę na wynajem innego lokum, zwykle w wysokości od dwunastu do dwudziestu czterech miesięcy przeciętnego czynszu najmu w Twojej okolicy. Nie zostajesz więc na ulicy z dnia na dzień, tylko dostajesz środki, z których przez najbliższe kilkanaście miesięcy opłacisz wynajem. Dokładną liczbę miesięcy ustala sąd, biorąc pod uwagę Twoją sytuację, na przykład to, ile osób jest na Twoim utrzymaniu.
Warto też pamiętać o odwrotnej stronie tej sprawy. Jeśli nie masz żadnego mieszkania ani wartościowego majątku, nie masz też czego stracić, a upadłość jest wtedy najprostsza. Największy lęk dotyczy więc akurat tych, którzy coś posiadają, i właśnie dla nich istnieje mechanizm ochronny.
Błędy, które są nieodwracalne
Część potknięć da się naprawić. Kilka nie, i to o nich trzeba wiedzieć, zanim cokolwiek zrobisz.
Przepisanie majątku przed wnioskiem. To najczęstszy i najgroźniejszy błąd. Ludzie w panice darują mieszkanie dziecku, przepisują samochód na brata albo sprzedają coś za bezcen krewnemu, licząc, że w ten sposób ochronią majątek. Efekt jest odwrotny. Syndyk prześwietla czynności z ostatnich lat i takie przesunięcia może uznać za bezskuteczne wobec masy, czyli i tak sięgnąć po ten majątek. Co gorsza, wyzbywanie się rzeczy tuż przed upadłością sąd może potraktować jako działanie na szkodę wierzycieli i z tego powodu odmówić Ci oddłużenia albo mocno wydłużyć plan spłaty. Nie przepisuj i nie sprzedawaj niczego, dopóki nie ustalisz z prawnikiem, jak to naprawdę zadziała.
Zatajenie majątku lub długu we wniosku. Wniosek składasz pod rygorem odpowiedzialności, a we wniosku podajesz cały majątek i wszystkich wierzycieli. Jeśli świadomie coś zataisz, a wyjdzie to na jaw, sąd może umorzyć postępowanie bez oddłużenia. Skutek bywa jeszcze dotkliwszy, bo po umorzeniu z Twojej winy droga do oddłużenia potrafi zostać zamknięta na wiele lat. Lepiej ujawnić wszystko, nawet rzeczy, które wydają Ci się bez znaczenia, niż jedną z nich pominąć.
Liczenie na to, że upadłość umorzy wszystkie długi. Nie umorzy. Oddłużenie nie obejmuje między innymi alimentów, grzywien i kar orzeczonych w sprawach karnych ani obowiązku naprawienia szkody wynikającej z przestępstwa. Jeśli Twoje długi to głównie takie zobowiązania, upadłość niewiele tu zmieni i trzeba to wiedzieć, zanim zainwestujesz w nią czas i nadzieje.
Mity, które warto zostawić za sobą
Krąży przekonanie, że upadłość to wstyd i koniec normalnego życia na dekadę. W praktyce postępowanie i sam plan spłaty trwają zwykle do trzech lat, a w cięższych sytuacjach, gdy do niewypłacalności doprowadziłeś umyślnie lub przez rażące niedbalstwo, plan spłaty może sięgnąć siedmiu lat. To nie jest wieczność i nie jest to też publiczne piętno, tylko procedura sądowa jak wiele innych.
Inny mit mówi, że w trakcie upadłości zostajesz zupełnie bez środków i bez konta. To nieprawda. Nie odbiera się dłużnikowi tego, co niezbędne do życia, a z dochodów pozostawia się kwotę na bieżące utrzymanie jego i rodziny. Celem jest oddłużenie, a nie pozbawienie środków do życia.
Jest też odwrotny mit, wygodny i niebezpieczny, że skoro upadłość maże długi, można było wcześniej zaciągać kolejne bez opamiętania. Sąd bada, jak doszło do niewypłacalności. Świadome zadłużanie się bez zamiaru spłaty albo lekkomyślne branie kolejnych pożyczek może skończyć się odmową oddłużenia lub jego znacznym wydłużeniem.
Pytania
Czy na pewno stracę mieszkanie? Jeśli je masz, może zostać sprzedane na spłatę długów. Ale z ceny sprzedaży sąd wydzieli Ci kwotę na wynajem innego mieszkania, zwykle na okres od dwunastu do dwudziestu czterech miesięcy. Nie zostajesz bez dachu nad głową z dnia na dzień.
Do kiedy muszę złożyć wniosek, żeby nie było za późno? Jako konsument nie masz żadnego terminu, możesz złożyć wniosek w dowolnym momencie. Termin trzydziestu dni od niewypłacalności dotyczy osób, które prowadziły działalność gospodarczą, i wtedy warto się pospieszyć oraz poradzić prawnika.
Czy mogę wcześniej przepisać mieszkanie albo auto na rodzinę, żeby je ochronić? To jeden z najgroźniejszych błędów. Syndyk może takie czynności podważyć i sięgnąć po ten majątek mimo wszystko, a Tobie samo przepisywanie może zaszkodzić przy ocenie sprawy. Nie rób tego bez konsultacji z prawnikiem.
Co się stanie, jeśli o czymś zapomnę albo czegoś nie wpiszę? Zwykłą omyłkę można prostować. Ale świadome zatajenie majątku lub wierzyciela grozi umorzeniem postępowania bez oddłużenia, a to jeden z niewielu skutków, których praktycznie nie da się cofnąć. Ujawniaj wszystko.
Czy upadłość umorzy każdy dług? Nie. Poza oddłużeniem zostają między innymi alimenty, grzywny i kary z spraw karnych oraz obowiązek naprawienia szkody z przestępstwa. Jeśli to Twoje główne długi, upadłość niewiele zmieni.
Jak długo to wszystko trwa? Samo postępowanie i plan spłaty to zwykle do trzech lat. Może sięgnąć siedmiu, jeśli sąd uzna, że do niewypłacalności doprowadziłeś umyślnie lub przez rażące niedbalstwo. Zdarza się też umorzenie długów bez planu spłaty, gdy nie masz z czego spłacać.
Podstawa prawna
Ustawa Prawo upadłościowe: przepisy o upadłości osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, w tym o planie spłaty wierzycieli i jego okresie do trzydziestu sześciu, a w razie umyślności lub rażącego niedbalstwa do osiemdziesięciu czterech miesięcy, o wydzieleniu upadłemu kwoty na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych przy sprzedaży lokalu oraz o przesłankach odmowy oddłużenia. Art. 21 Prawa upadłościowego. Kodeks cywilny: przepisy o bezskuteczności czynności dokonanych z pokrzywdzeniem wierzycieli. Konkretny numer artykułu, okres wydzielenia kwoty na najem i wysokość opłaty sądowej od wniosku sprawdź w aktualnym brzmieniu ustawy oraz w pouczeniu dołączonym do pism sądowych.
Gdy wzór to za mało
Jeśli sprawa jest nietypowa albo termin Ci ucieka, wkrótce opiszesz ją w aplikacji ilovlo. Zgłoszą się do Ciebie zweryfikowani prawnicy z propozycją pomocy. Opisanie sprawy jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje.
Opisz swoją sprawęwkrótce