ilovlo
Aplikacja wkrótce
Blog
Odszkodowania

Zaniżone odszkodowanie z OC. Ile masz czasu i czego lepiej nie robić

Ubezpieczyciel sprawcy zaniżył wypłatę z OC i boisz się, że coś przegapisz. Na walkę masz zwykle trzy lata, a przy szkodzie z przestępstwa nawet dwadzieścia. Wyjaśniamy, od kiedy biegnie ten termin, co go zatrzymuje i które błędy, jak podpisanie ugody, potrafią zamknąć sprawę bezpowrotnie.

Treści redaguje radca prawny

Kiedy ubezpieczyciel sprawcy wypłaca z OC mniej, niż realnie kosztuje naprawa, ludzie boją się przede wszystkim jednego: że coś przegapią i będzie po sprawie. Dobra wiadomość jest taka, że na dochodzenie dopłaty masz znacznie więcej czasu, niż się powszechnie sądzi, zwykle liczonego w latach, nie w dniach. Zła jest taka, że są w tej procedurze pułapki, które faktycznie potrafią zamknąć sprawę nieodwracalnie, tyle że to nie te, o które ludzie martwią się najczęściej.

W Polsce dochodzi rocznie do blisko 391 811 kolizji drogowych. Za większością z nich stoi wypłata z OC sprawcy, a zaniżanie tych wypłat, przez zastosowanie tańszych zamienników, zawyżoną amortyzację części czy oderwane od realiów stawki za robociznę, jest codziennością. Pierwsza decyzja ubezpieczyciela prawie nigdy nie jest ostatnim słowem. Poniżej pokazujemy, ile naprawdę masz czasu, od kiedy ten czas biegnie i co potrafi Ci zaszkodzić najbardziej.

Samo odwołanie nie ma żadnego krótkiego terminu

Zacznijmy od najważniejszego. Decyzja ubezpieczyciela to nie jest wyrok sądu ani decyzja urzędu, od której masz czternaście czy trzydzieści dni na odwołanie. Pismo, w którym kwestionujesz zaniżoną wypłatę, to reklamacja, a przepisy nie wyznaczają na jej złożenie żadnego sztywnego, krótkiego terminu. Możesz ją wnieść tak długo, jak długo nie przedawni się samo roszczenie o odszkodowanie.

To bardzo częste nieporozumienie. Ludzie widzą w decyzji sformułowanie w rodzaju „przysługuje odwołanie” i zakładają, że biegnie jakiś termin liczony w dniach, jak przy sądzie. Nie biegnie. Realny termin, który Cię ogranicza, to termin przedawnienia roszczenia, a ten liczy się w latach.

Uwaga jednak: to nie znaczy, że można zwlekać w nieskończoność. Im dłużej czekasz, tym bliżej przedawnienia i tym trudniej cokolwiek udowodnić, bo auto zostaje naprawione albo sprzedane, a giną rachunki i zdjęcia. Zwlekanie to najgorsza strategia.

Ile naprawdę masz czasu

Roszczenie o odszkodowanie z OC sprawcy to roszczenie o naprawienie szkody z czynu niedozwolonego. Przedawnia się co do zasady po trzech latach, ale liczonych w sposób, który zaskakuje większość ludzi.

Jak to zwykle wygląda
Podstawowy termintrzy lata
Od kiedy liczonyod dnia, w którym dowiedziałeś się o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia, a nie od samej daty kolizji
Górna granicaz reguły nie później niż dziesięć lat od zdarzenia, które wywołało szkodę
Gdy szkoda z przestępstwatermin jest znacznie dłuższy, liczony w dwudziestu latach od popełnienia przestępstwa
Co przerywa biegzgłoszenie szkody ubezpieczycielowi

Nie licz więc terminu automatycznie od dnia stłuczki i nie zakładaj, że skoro minęły trzy lata od wypadku, to już przepadło. To częsty, kosztowny błąd. Dokładny sposób liczenia terminu w Twojej sprawie potrafi być zawiły, dlatego zanim uznasz, że jest za późno, sprawdź to, najlepiej z prawnikiem. Bardzo często wcale nie jest.

Kiedy termin sięga dwudziestu lat

Jest tu jedna rzecz, o której mało kto wie, a która potrafi uratować sprawę pozornie beznadziejną. Jeżeli szkoda powstała w wyniku przestępstwa, na przykład w wypadku, w którym ktoś został ranny, albo gdy sprawca prowadził po alkoholu lub zbiegł z miejsca zdarzenia, roszczenie przedawnia się dopiero po dwudziestu latach od popełnienia przestępstwa. Dotyczy to również roszczenia do ubezpieczyciela z OC.

Innymi słowy: jeśli w Twojej kolizji doszło do czegoś, co miało znamiona przestępstwa, a nie zwykłego wykroczenia, możesz mieć na dochodzenie roszczeń dużo więcej czasu, niż myślisz. To jest dokładnie ten moment, w którym warto nie odpuszczać samodzielnie, tylko dać sprawę do sprawdzenia.

Zgłoszenie szkody zatrzymuje bieg terminu

To druga rzecz, która działa na Twoją korzyść, a mało kto z niej świadomie korzysta. Zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi przerywa bieg przedawnienia. Po tym, jak dostaniesz decyzję o przyznaniu albo odmowie wypłaty, termin zaczyna biec od nowa.

W praktyce oznacza to, że jeśli dostałeś zaniżoną decyzję, zwykle masz kolejny pełny okres liczony od tej decyzji, żeby walczyć o dopłatę, czy to reklamacją, czy potem w sądzie. Dlatego samo złożenie reklamacji ma sens także wtedy, gdy zbliża się termin: zatrzymuje bieg terminu i pozwala odzyskać oddech. Zadbaj tylko o dowód złożenia i datę.

Trzydzieści dni, które wiążą ubezpieczyciela, a nie Ciebie

Jest w tej układance jeden krótki termin, ale liczony w dniach dotyczy on ubezpieczyciela, nie Ciebie. Po zgłoszeniu szkody z OC ma on co do zasady trzydzieści dni na wypłatę odszkodowania albo na wyjaśnienie na piśmie, dlaczego go nie płaci. Jeśli w tym czasie nie da się wyjaśnić wszystkich okoliczności, ubezpieczyciel powinien wypłacić bezsporną część, a resztę uzupełnić później.

Podobnie z reklamacją: na jej rozpatrzenie ubezpieczyciel ma co do zasady trzydzieści dni, a jeśli w terminie nie odpowie, reklamację uznaje się z mocy prawa za rozpatrzoną zgodnie z Twoją wolą. Milczenie ubezpieczyciela działa więc na Twoją korzyść. Dokładne terminy sprawdź w pouczeniu przy decyzji, bo w sprawach szczególnie skomplikowanych bywają wydłużone, ale wtedy ubezpieczyciel musi Cię o tym uprzedzić.

Błędy, które kosztują najwięcej

Największym zagrożeniem nie jest tu termin na reklamację, tylko kilka decyzji, które ludzie podejmują pod presją albo z niewiedzy.

Podpisanie ugody to pułapka numer jeden. Ugoda niemal zawsze zawiera oświadczenie, że wyczerpuje wszystkie roszczenia z danej szkody, a Ty zrzekasz się dalszych. Podpisanie takiego dokumentu potrafi zamknąć drogę do dopłaty raz na zawsze, nawet jeśli później okaże się, że naprawa kosztowała dużo więcej. To skutek praktycznie nieodwracalny, dlatego szybkiej ugody na niską kwotę nie podpisuj bez zastanowienia, a najlepiej bez konsultacji.

Sprzedaż szkody firmie skupującej roszczenia to druga pułapka. Firmy, które podjeżdżają po kolizji z gotową umową cesji i wypłatą „od ręki”, zwykle płacą ułamek realnej wartości szkody, a resztę zatrzymują dla siebie. Podpisując cesję, oddajesz swoje roszczenie i tracisz kontrolę nad sprawą. Zanim to zrobisz, sprawdź, ile faktycznie Ci się należy.

Przyjęcie zaniżonej wypłaty to co innego niż ugoda i tego akurat ludzie boją się niepotrzebnie. Samo przyjęcie przelewu od ubezpieczyciela zwykle nie oznacza, że zgodziłeś się na tę kwotę jako ostateczną, i nie zamyka drogi do dopłaty. Zamyka ją dopiero podpisane oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń albo ugoda. Nie rezygnuj z walki tylko dlatego, że pieniądze już wpłynęły na konto.

Zwlekanie ze zgłoszeniem i reklamacją. Skoro roszczenie się przedawnia, każdy stracony miesiąc gra przeciwko Tobie, a razem z nim znikają dowody. Reaguj, póki masz czym poprzeć swoje racje.

Milczenie po odmowie. Sama zaniżona decyzja albo odmowa nie jest końcem. Jeśli na niej poprzestaniesz, sprawa faktycznie się kończy, ale dlatego że Ty ją zakończyłeś, a nie dlatego, że musiała się tak skończyć.

Mity, w które nie warto wierzyć

„Mam czternaście dni na odwołanie, potem przepada.” Nieprawda. Na reklamację nie ma krótkiego, sztywnego terminu. Ogranicza Cię dopiero przedawnienie liczone w latach.

„Minęły trzy lata od kolizji, więc nic już nie zrobię.” Niekoniecznie. Termin liczy się od dnia, w którym dowiedziałeś się o szkodzie i sprawcy, zgłoszenie szkody przerywa jego bieg, a przy szkodzie z przestępstwa roszczenie żyje nawet dwadzieścia lat.

„Muszę naprawić auto, żeby dostać wyższe odszkodowanie.” Nie. Odszkodowanie z OC należy się za sam fakt powstania szkody i zwykle liczy się je metodą kosztorysową, według koniecznych kosztów naprawy. Nie musisz przedstawiać faktur ani w ogóle naprawiać pojazdu, żeby domagać się właściwej kwoty.

„Kosztorys ubezpieczyciela jest wiążący.” Nie jest. To jego stanowisko, a nie obiektywna prawda. Bardzo często bywa zaniżony przez zamienniki zamiast części oryginalnych, nadmierną amortyzację i zaniżone stawki za robociznę. Masz prawo to zakwestionować i przedstawić własną wycenę.

„Przy szkodzie całkowitej nic nie zrobię.” Też nie. O szkodzie całkowitej ubezpieczyciel przesądza wtedy, gdy naprawa jest droższa niż wartość auta, i tę granicę również potrafi zaniżać, zawyżając wartość wraku albo zaniżając wartość pojazdu sprzed szkody. To da się podważyć.

„Odwołanie muszę pisać sam.” Nie musisz. Bezpłatnie pomaga Rzecznik Finansowy, który może zbadać sprawę i wystąpić do ubezpieczyciela, istnieje też polubowna droga rozwiązania sporu. To normalny etap, nie ostatnia deska ratunku.

Zanim odpuścisz

Jeśli miałbyś zapamiętać jedno zdanie: nie podpisuj ugody ani cesji w pośpiechu i nie zakładaj, że jest za późno, dopóki tego nie sprawdzisz. Krótki termin, którego się boisz, najczęściej nie istnieje, a ten, który istnieje, liczy się w latach i zwykle biegnie od chwili, gdy dowiedziałeś się o szkodzie, nie od dnia kolizji. Za to jeden podpis pod niewłaściwym dokumentem potrafi przekreślić dopłatę bezpowrotnie. Terminów pilnuj, ale najbardziej pilnuj tego, co podpisujesz.

Pytania

Ile mam czasu na walkę o dopłatę z OC? Na samą reklamację nie ma krótkiego, sztywnego terminu. Realnie ogranicza Cię przedawnienie roszczenia, które co do zasady wynosi trzy lata, a przy szkodzie z przestępstwa nawet dwadzieścia. Nie zwlekaj jednak, bo każdy stracony miesiąc gra przeciwko Tobie.

Od kiedy liczy się te trzy lata? Od dnia, w którym dowiedziałeś się o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia, a nie automatycznie od dnia kolizji. Dodatkowo zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi przerywa bieg przedawnienia, a po jego decyzji termin biegnie na nowo.

Muszę naprawić samochód, żeby dostać wyższe odszkodowanie? Nie. Odszkodowanie z OC liczy się zwykle metodą kosztorysową, według koniecznych kosztów naprawy, niezależnie od tego, czy i za ile faktycznie naprawisz auto. Nie musisz przedstawiać faktur.

Przyjąłem zaniżoną wypłatę. Czy mogę jeszcze walczyć? Zwykle tak. Samo przyjęcie przelewu nie oznacza, że zgodziłeś się na tę kwotę jako ostateczną. Drogę do dopłaty zamyka dopiero podpisana ugoda albo oświadczenie o zrzeczeniu się dalszych roszczeń.

Podpisałem ugodę, a teraz widzę, że naprawa kosztowała więcej. Da się coś zrobić? Tu jest najtrudniej, bo ugoda z założenia kończy spór i zawiera zrzeczenie się roszczeń. Jej wzruszenie jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach i jest trudne. Z taką sprawą jak najszybciej idź do prawnika, ale nie licz z góry na to, że się uda.

Kto pomoże mi za darmo? Bezpłatnie działa Rzecznik Finansowy, do którego można złożyć wniosek o interwencję lub o polubowne rozwiązanie sporu z ubezpieczycielem.

Podstawa prawna

Kodeks cywilny: art. 442(1), art. 819. Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych: przepisy o trzydziestodniowym terminie na wypłatę odszkodowania z OC i wypłacie kwoty bezspornej. Ustawa o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego, o Rzeczniku Finansowym i o Funduszu Edukacji Finansowej: przepisy o terminie na rozpatrzenie reklamacji, o skutku braku odpowiedzi w terminie oraz o kompetencjach Rzecznika Finansowego. Sposób liczenia terminu przedawnienia zależy od okoliczności konkretnej sprawy, a przy szkodach z przestępstwa różni się istotnie. Przed rezygnacją z dochodzenia roszczenia sprawdź swój przypadek, najlepiej z prawnikiem.

Czy ten artykuł był pomocny?

Gdy wzór to za mało

Jeśli sprawa jest nietypowa albo termin Ci ucieka, wkrótce opiszesz ją w aplikacji ilovlo. Zgłoszą się do Ciebie zweryfikowani prawnicy z propozycją pomocy. Opisanie sprawy jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje.

Opisz swoją sprawęwkrótce